Got 5659 bytes response, method=default Response decode error Homilia Arcybiskupa Katowickiego na dzień skupienia nauczycieli akademickich; 2017.12.16

katedra

Homilia Arcybiskupa Katowickiego na dzień skupienia nauczycieli akademickich; 2017.12.16

Jesteście światłem świata, napełnieni Duchem Świętym!

Homilia Arcybiskupa Katowickiego na dzień skupienia nauczycieli akademickich; 2017.12.16

 

Adwent to czas proroków. Ich mesjańskie przepowiednie towarzyszą nam od pierwszego dnia świętego czasu oczekiwania i czuwania. Prorocy nie byli wieszczami, zapatrzonymi w mglistą przyszłość, ale ludźmi głęboko osadzonymi w realiach konkretnej rzeczywistości ludzkiej, społecznej, historycznej. Byli ludźmi polityki, przedstawiając i realizując Boże plany.

Ich spojrzenie na dzieje rozjaśniało światło Boga, który pozwalał im dostrzegać ukryte nieraz związki między Najwyższym i ludźmi. Objaśniali Boży plan zbawienia, przywołując swych słuchaczy do powrotu, gdy łamali przymierze. Ich podstawowym zadaniem było nawoływać do nawrócenia; „nawracać się” to słowo wołające o kwestionowanie siebie; swoich czynów i słów; jest to słowo w adwencie liturgicznym i w adwencie życia ogromnie ważne i aktualne.

Powstał Eliasz – prorok jak ogień…

Tak autor Księgi Syracydesa nazywa proroka Eliasza, którego imię oznacza „Panem jest Bóg”. Biblijne porównanie – jak ogień- przywołuje jedno z wydarzeń z życia Eliasza, gromadzącego na górze Karmel Izraelitów, którzy opuścili jedynego i prawdziwego Boga, aby czcić bożka Baala. Z biblijnego przekazu wiemy, że naprzeciw ołtarza zbudowanego przez kapłanów Baala zbudował ołtarz z dwunastu kamieni, które symbolizowały wszystkie pokolenia ludu wybranego. Lud, który zapomniał o swym pochodzeniu i przymierzu z Bogiem, zostaje w znaku - symbolu dwunastu kamieni na nowo przywołany do opamiętania.

Eliasz włączył zgromadzonych w swoją modlitwę, na którą Bóg odpowiada ogniem, widomym znakiem, kto jest prawdziwym Panem świata i ludzkich dziejów. Syracydes mówi, że słowa Eliasza płonęły jak pochodnia. Prorok płonął i zapalał, był dla zagubionych w grzechu bałwochwalstwa światłem wskazującym drogę nawrócenia.

Jan był lampą, co płonie i świeci…

Symbolika ognia, światła odnosi się również do Jana Chrzciciela, który bezpośrednio poprzedził przyjście Jezusa. Ten zaś oznajmił, iż zadanie proroka Eliasza spełnił Jan Chrzciciel, choć Jego misja skończyła się tragicznie; rodacy go nie przyjęli. Jakież to było zadanie? Bycie światłem, ogniem, drogowskazem w ciemności, wezwaniem do nawrócenia, wołaniem o opamiętanie się i ponowny wybór Boga jako Pana. Jan Chrzciciel przypłacił swoje „prorokowanie” najwyższą ceną – oddał życie za prawo moralne, bo miał odwagę mówić satrapie prosto w twarz: nie wolno ci mieć żony twego brata.

Bóg zapala gwiazdy…

Na niebie ludzkiej historii Bóg zapala gwiazdy, którymi są wybrani przez niego prorocy, ludzie Boga. Kiedy płyniemy po morzu dziejów, osaczeni nieraz przez ciemności zewnętrzne i wewnętrzne, miotani falami zamętu, słabości i grzechów, możemy mimo wszystko odnaleźć właściwą drogę i obrać właściwy kurs właśnie dzięki owym „gwiazdom”, które rozbłyskują na firmamencie naszych czasów. Ich światło, jak światło proroka Eliasza i Jana Chrzciciela, dociera do nas spoza naszego czasu (jakby z odległych galaktyk) i nie przestaje wzywać do jednego – do podjęcia decyzji, do wyboru Boga jako prawdziwego i jedynego Pana naszego życia. Aby konsekwentnie podążać za Jego słowem, wypełniać Jego wolę i tak dotrzeć do portu zbawienia.

Zapowiadali Chrystusa…

Jednak centralną postacią adwentu i jego spełnieniem jest Jezus z Nazaretu – Wcielone Słowo, Światłość ze Światłości. Eliasz i Jan Chrzciciel stoją w długim szeregu tych, którzy zwiastowali zstąpienie na świat Ognia – Mesjasza, czyli Zbawiciela. Potrzebujemy Jego dzieła zbawienia. A to dlatego, że jak mówi św. Augustyn, nasza sytuacja jest analogiczna do tej, w której znalazła się ofiara napadu     pod Jerychem z przypowieści o Miłosiernym Samarytaninie. Ów Samarytanin – to Jezus Chrystusa. On musiał przyjść, aby nas ratować, aby nas zaprowadzić do schroniska (gospody); wg Augustyna jest nią Kościół, gdzie dokonuje się nasz proces leczenia i rekonwalescencji (Papież Franciszek nazywa Kościół – polowym szpitalem). Wielu jednak odrzuca tę Bożą ofertę. Twierdzą – jak Kurt Tucholski, że „ Nie ma we mnie niczego, co musi być zbawione”.

Nasze odczucia są inne, zwłaszcza, gdy nieraz podlegamy współczesnym pokusom: praktycznemu materializmowi i moralnemu relatywizmowi. Wszystkie te i inne pokusy prowadzą do jednego – do destrukcji człowieka i jego relacji z Bogiem. Wspomnianym pokusom i każdej innej trzeba stawiać opór, zwłaszcza, jeśli się jest – jako chrześcijanin - postawionym na społecznym świeczniku, to znaczy, jeśli Bóg obdarzył nas światłem swoich talentów a Duch Święty swoimi darami i charyzmatami, danymi w jednym celu, aby służyły innym.

Do uczniów wszystkich czasów odnoszą się słowa Jezusa: „Wy jesteście światłem świata…Nie zapalają też lampy, by ją postawić pod garnkiem. Światło umieszcza się tam, skąd obecnym w domu świeci najskuteczniej.

Tak niech i wasze światło świeci wobec wszystkich. Niech ludzie zobaczą wasze szlachetne czyny i wielbią waszego Ojca w niebie”.

Bracia i Siostry!

Być światłem dziś to wchodzić w rolę proroków; wskazywać drogę, tłumaczyć mapę drogową współczesności, by ludzie nie błądzili i nie zatracali się w bezsensie i zamęcie.

Być światłem dziś to znaczy bronić najpierw racjonalności i ludzkiego rozumu, przeciw któremu wytaczane są dziś obłędne działa ideologii.

Być światłem dziś to bronić sprawiedliwości, to znaczy obowiązku oddawania Bogu tego, co boskie, a ludziom tego, co ludzkie.

Być światłem dziś to strzec pobożności jako cnoty życia, wynikającej z bojaźni Bożej, czyli w pewnym sensie z miłości, bo któż, jeśli kocha, ośmieliłby się obrażać Boga?

Drodzy!

Dzisiejsza Ewangelia mówi nam w pierwszym zdaniu o tym, że uczniowie i Jezus schodzili z góry. Z poprzednich wersetów wiemy, że była to Góra Tabor; góra Przemienia. Schodzili, bo po tym niezwykłym, mistycznym doświadczeniu musieli wrócić do swojej codzienności. Wiemy, że przychodziło im to trudno, chcieli tam pozostać, czego dowodem była propozycja: Postawmy tu trzy namioty!    To postulat stabilizacji, wszak dotarliśmy na Tabor. Dobrze nam tu; niech ta sytuacja trwa. Takie było ich myślenie. Niestety, odpowiedzią Mistrza były słowa wstańcie, chodźmy, wracajmy do trudnych realiów, do realizowania misji zakończonej ostatecznie wejściem na górę Kalwarię.

Historia chrześcijańskiej duchowości zna sytuacje analogiczne; deklarowanie woli pozostawania na Górze Tabór, jeśli się zdarzają niezwykłe doświadczenia religijne lub też pogoń za nimi, co zawsze jest objawieniem słabości wiary!  

A my napełnieni światłem wiary, opieczętowani w sakramencie bierzmowania i chrztu św. Duchem Świętym – Jego darami i charyzmatami - pielgrzymujemy adwentem naszego życia do ziemi obiecanej – do Królestwa Bożego, które już jest w nas o ile pełnimy wolę Ojca.

Uszczegółowił ją św. Paweł. W świętą noc Bożego Narodzenia usłyszmy wezwanie św. Pawła, abyśmy rozumnie, sprawiedliwie i pobożnie żyli na tym świecie oczekując objawienia się naszego Pana Jezusa Chrystusa – Ognia, który przyjdzie, aby ostatecznie zapłonąć w ludzkich, wiernych Mu sercach na życie i na wieczność.

Drodzy!

Za chwile godzina Taboru przeminie… Dobrze nam tu być.. Trzeba nam jednak wracać na drogi naszego ziemskiego adwentu. Wracamy bogatsi spotkaniem z Tym, który Był, Jest i Przychodzi!

Jesteście światłem świata, napełnieni Duchem Świętym!

Światło umieszcza się tam, skąd obecnym.. świeci najskuteczniej.

Tak niech i wasze światło świeci wobec wszystkich. Niech ludzie zobaczą wasze szlachetne czyny i wielbią waszego Ojca w niebie.

Arcybiskup

SylwetkaNauczanieKalendarium
kalendarium

POCZTA ELEKTRONICZNA

Nowa poczta

Historia Archidiecezji

historyczna

Galeria

galeria3

Proces Beatyfikacyjny

machaw08

Kalendarz wydarzeń

Instytucje

Duszpasterstwa

Ruchy i stowarzyszenia

Media